W sprawie dotyczącej zdarzenia, do którego doszło w maju 2025 roku w miejscowości Cesarka pod Strykowem, prokuratura przedstawiła zarzuty mężczyźnie odpowiedzialnemu za rozstawienie instalacji określanej jako elektryczny pastuch. Według ustaleń śledczych urządzenie, które miało pełnić funkcję zabezpieczenia terenu, znajdowało się pod napięciem 230 V, co doprowadziło do porażenia dwóch osób oraz śmierci psa. Prokuratura uznała, że sposób instalacji i parametry urządzenia stworzyły realne zagrożenie dla życia.
Okoliczności zdarzenia nad stawem w Cesarce
Do tragicznego zdarzenia doszło 2 maja 2025 roku na terenie zbiornika wodnego przylegającego do lokalnego hotelu. Kobieta, która zatrzymała się w obiekcie, spacerowała z psem wzdłuż linii brzegowej. W wysokiej roślinności, na krawędzi skarpy, rozciągnięty był stalowy drut pełniący funkcję ogrodzenia elektrycznego. Pies zaplątał się w przewód, a przepływ prądu doprowadził do jego natychmiastowej śmierci.
Kobieta próbowała uwolnić zwierzę, jednak w trakcie tej próby sama dotknęła drutu. Znajdowała się w wodzie, co dodatkowo zwiększyło przewodnictwo i siłę rażenia. Według ustaleń biegłych porażenie wywołało ostrą niewydolność oddechową, a następnie nagłe zatrzymanie krążenia. Kobieta doznała również oparzeń III i IV stopnia. Eksperci ocenili obrażenia jako ciężki uszczerbek na zdrowiu, stan realnie zagrażający życiu.
W pobliżu znajdował się mężczyzna, który próbował udzielić jej pomocy. On również został porażony prądem, doznając uszkodzenia mięśni. Obie osoby wymagały natychmiastowej interwencji medycznej.
Ustalenia biegłych dotyczące instalacji
W toku postępowania prokuratura zleciła ekspertyzę techniczną. Jej wyniki wskazały, że do instalacji doprowadzono napięcie fazowe o wartości 230 V. Tego typu ogrodzenia, stosowane zwykle do zabezpieczania terenów rolniczych, powinny działać przy napięciu około 12 V. Różnica była więc wielokrotna i – jak podkreślają specjaliści – skrajnie niebezpieczna.
W wyniku przeprowadzonej ekspertyzy okazało się, że do pastucha podane było napięcie fazowe o wartości 230 V, podczas gdy zgodnie z opinią biegłych urządzenia takie powinny operować napięciem 12 V –
zaznacza Paweł Jasiak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
Według śledczych instalacja została rozciągnięta w sposób, który nie zapewniał widoczności przewodu. Drut znajdował się w gęstej roślinności, co utrudniało jego dostrzeżenie zarówno przez ludzi, jak i zwierzęta. Biegli ocenili, że takie umiejscowienie dodatkowo zwiększało ryzyko wypadku.
Odpowiedzialność dzierżawcy stawu
W trakcie postępowania ustalono, że za rozstawienie instalacji odpowiada dzierżawca stawu. Mężczyzna miał zamontować ogrodzenie w 2024 roku, deklarując, że użył wówczas urządzenia o napięciu 12 V. Podczas przesłuchania nie przyznał się do winy i wyjaśnił, że nie wie, w jaki sposób w 2025 roku nad akwenem znalazł się przewód pod napięciem 230 V.
Faktycznie w 2024 roku rozciągnąłem elektryczny pastuch z napięciem 12 V, jednak nie wiem, jak urządzenie o napięciu 230 V znalazło się nad akwenem w 2025 roku
mówił podejrzany podczas przesłuchania.
Prokuratura Rejonowa w Zgierzu przedstawiła mu dwa zarzuty:
- umyślnego narażenia innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia,
- nieumyślnego spowodowania ciężkiego i średniego uszczerbku na zdrowiu.
Za te czyny kodeks karny przewiduje odpowiednio do trzech oraz do dwóch lat pozbawienia wolności.
Konsekwencje prawne i dalszy bieg sprawy
Śledczy podkreślają, że kluczowe znaczenie w sprawie ma ustalenie, w jaki sposób doszło do podłączenia instalacji do napięcia sieciowego. Prokuratura analizuje dokumentację, przesłuchuje świadków i weryfikuje, czy na terenie stawu mogły znajdować się inne osoby mające dostęp do urządzenia.
Postępowanie obejmuje również ocenę, czy instalacja spełniała wymogi bezpieczeństwa oraz czy jej właściciel dopełnił obowiązków związanych z oznakowaniem i zabezpieczeniem terenu. Biegli wskazują, że ogrodzenia elektryczne stosowane zgodnie z przeznaczeniem nie stanowią zagrożenia dla życia, jednak ich niewłaściwe podłączenie może prowadzić do tragicznych skutków. Prokuratura zapowiada, że po zakończeniu czynności dowodowych podejmie decyzję o skierowaniu aktu oskarżenia do sądu.
Kluczowym elementem postępowania pozostaje elektryczny pastuch, który – według ustaleń – działał w sposób niezgodny z normami i doprowadził do poważnych obrażeń. Śledczy podkreślają, że urządzenia tego typu, choć powszechnie stosowane, wymagają właściwego montażu i kontroli. W przeciwnym razie mogą stanowić poważne zagrożenie dla osób postronnych.

